Tajemnica spod stadionu w Perwomajsku. Odkrycie podziemi ożywiło dawną kozacką legendę
- Przez kruku --
- Tuesday, 31 Mar, 2026
Podziemne konstrukcje odkryte podczas prac budowlanych w Perwomajsku na Ukrainie rozbudziły wyobraźnię mieszkańców i przywołały starą opowieść o tajnych kozackich tunelach pod rzeką Boh Południowy. Choć eksperci studzą sensacyjne domysły, znalezisko i tak okazało się ważnym świadectwem przeszłości miasta oraz jego starszej, częściowo zapomnianej zabudowy.
Odkrycie, które poruszyło miasto
Do znaleziska doszło podczas przebudowy piwnicy pod dawnym barem piwnym, położonym w pobliżu centralnego stadionu miejskiego w Perwomajsku. W trakcie robót budowlanych natrafiono na dwie głębokie, kamienne nisze podziemne, z których każda miała sięgać do dziesięciu metrów długości.
Samo miejsce odkrycia wystarczyło, by natychmiast odżyły miejscowe opowieści. W pamięci mieszkańców od dawna obecna była legenda o tajnych przejściach, które mieli zbudować Kozacy w XVIII wieku. Wedle tej opowieści tunele łączyły osady po obu stronach rzeki i służyły jako ukryte drogi w niespokojnych czasach. Odkryte pod ziemią kamienne przestrzenie szybko zaczęto więc postrzegać nie jako zwykły relikt dawnej zabudowy, lecz jako możliwy ślad tej utrwalonej w lokalnej tradycji historii.
Między legendą a dawną osadą Holta
Im większe było zainteresowanie znaleziskiem, tym wyraźniej dawały o sobie znać głosy nawołujące do ostrożności. Lokalni historycy i urzędnicy wskazali, że bardziej prawdopodobne od romantycznej wizji podziemnego systemu przejść jest znacznie prostsze wyjaśnienie.
Według Wołodymyra Wojtienki, doradcy do spraw turystyki, teren ten związany jest z dawną osadą Holta, której dzieje sięgają ponad dwóch stuleci. Osada miała zostać opuszczona z powodu powtarzających się powodzi. Gdy jej mieszkańcy przenieśli się na wyżej położone obszary, część kamiennej zabudowy pozostała na miejscu. Z czasem dawne budynki, a zwłaszcza ich piwnice, zostały zasypane. Proces ten miał się nasilić szczególnie w latach pięćdziesiątych XX wieku, kiedy na tym terenie wzniesiono stadion.
W tej perspektywie odkryte nisze nie są fragmentem ukrytego, wojennego korytarza, lecz pozostałością po dawnym układzie osadniczym, którego ślady przez dekady spoczywały pod późniejszą infrastrukturą miejską.
Podziemia jako ślad starszej zabudowy
Dodatkowym argumentem na rzecz tej interpretacji ma być charakter samego terenu. Wojtienko zwrócił uwagę na długo znaną niestabilność gruntu w tym rejonie. W takim krajobrazie obecność kolejnych zasypanych piwnic i podziemnych partii dawnych budynków nie wydaje się niczym niezwykłym. Przeciwnie, może świadczyć o tym, że pod współczesną powierzchnią miasta wciąż zalega większa część dawnej zabudowy, dotąd niebadanej i niewidocznej.
To właśnie ta warstwa historii — nie spektakularna, lecz trwała — nadaje odkryciu znaczenie. Nie chodzi jedynie o pojedyncze kamienne wnęki, ale o możliwość odczytania na nowo przestrzeni, która przez lata wydawała się dobrze znana, a jednak nadal skrywa materialne ślady wcześniejszego osadnictwa.
Archiwa, które pamiętają więcej niż legenda
Szerszy kontekst odkrycia przedstawiła historyczka Oksana Doroszenko, była dyrektorka muzeum i kandydatka nauk historycznych. Przywołała ona przedsięwzięcie badawcze z lat dwudziestych XX wieku, znane jako Ekspedycja Bug, które zajmowało się badaniem osad położonych wzdłuż Bohu Południowego.
To właśnie ustalenia tej ekspedycji przyczyniły się do powstania lokalnego muzeum historycznego. Choć wiele związanych z nią artefaktów zaginęło po II wojnie światowej, materiały archiwalne z badań przetrwały i są nadal przechowywane w Instytucie Archeologii Ukrainy. Według Doroszenko dokumenty te wzmacniają przypuszczenie, że odkryte obecnie konstrukcje należy wiązać z historyczną zabudową osady, a nie z legendarnym systemem tuneli.
W tym sensie archiwum okazuje się ważniejsze od miejscowej opowieści. Nie unieważnia jej całkowicie, lecz pozwala umieścić znalezisko w bardziej uchwytnych ramach historycznych.
Głos budowniczych i granica wyobraźni
Na rzecz bardziej przyziemnego wyjaśnienia przemawiają także obserwacje samych robotników pracujących na miejscu. Odrzucili oni tezę, jakoby odnalezione nisze miały stanowić część większego systemu podziemnych przejść. W ich ocenie są to typowe piwnice gospodarcze, wykonane z kamienia łamanego, a więc materiału dobrze znanego starszej architekturze regionu.
Podobnie wypowiedział się wykonawca projektu, Rusłan Ostapenko. Zwrócił uwagę, że zarówno rozmiary, jak i konstrukcja odkrytych przestrzeni nie odpowiadają temu, czego można by oczekiwać po rozległych tunelach. Przywołał również szersze tło historyczne. W XVIII wieku Boh Południowy wyznaczał granicę pomiędzy Imperium Rosyjskim a Imperium Osmańskim. W tak wrażliwej strefie budowa rozległych podziemnych przejść, i to bez pozostawienia wyraźniejszych śladów w źródłach czy pamięci instytucjonalnej, wydaje się co najmniej mało prawdopodobna.
To rozumowanie nie odbiera odkryciu doniosłości. Przeciwnie, przenosi ciężar z legendy na realny krajobraz pogranicza, w którym każda zachowana struktura może mówić coś istotnego o dawnym osadnictwie, gospodarce i sposobach przystosowania się ludzi do trudnych warunków terenowych.
Ciekawość mieszkańców i granice dostępu
Odkrycie szybko przyciągnęło mieszkańców, którzy chcieli zobaczyć miejsce na własne oczy. Dla wielu była to rzadka okazja, by zetknąć się z materialnym śladem historii ukrytym dotąd pod codzienną tkanką miasta. To zainteresowanie pokazuje, jak silnie lokalna pamięć potrafi związać się z przestrzenią, nawet wtedy, gdy opiera się częściowo na przekazie legendarnym.
Władze wyraźnie jednak zaznaczyły, że teren wykopalisk nie jest dostępny dla postronnych. Zakaz wejścia uzasadniono względami bezpieczeństwa. Otwarta przestrzeń robót i niestabilne podłoże stwarzają bowiem realne zagrożenie, a ciekawość mieszkańców, choć zrozumiała, nie może przeważyć nad ryzykiem.
Historia, która wychodzi spod ziemi
Na razie inwestorzy zamierzają kontynuować przebudowę i modernizację okolic stadionu. Nie zapowiedziano szeroko zakrojonych badań archeologicznych, choć urzędnicy deklarują gotowość do zabezpieczania ewentualnych obiektów o wartości historycznej, jeżeli podczas dalszych prac pojawią się kolejne znaleziska.
To właśnie w tej ostrożnej postawie kryje się najciekawszy wymiar całej sprawy. Odkrycie w Perwomajsku nie potwierdziło legendy o tajnych kozackich tunelach, ale nie okazało się przez to mniej interesujące. Ujawniło raczej, jak blisko współczesnego miasta pozostaje jego wcześniejsza, częściowo zatarta warstwa. Pod powierzchnią codzienności zachowały się ślady dawnego osadnictwa, pamięć o powodzi, przesiedleniach i miejskich przekształceniach. Czasem to właśnie takie znaleziska — pozbawione sensacyjnej kulisy, lecz mocno osadzone w miejscu — mówią o przeszłości najwięcej.

